Wysokość odszkodowania za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania zobowiązania z umowy o roboty budowlane

Wysokość odszkodowania za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania zobowiązania z umowy o roboty budowlane

Odszkodowanie za szkodę wynikającą z nienależytego wykonania umowy o roboty budowlane nie może być ustalane wyłącznie jako równowartość przewidywanych kosztów usunięcia wad. Tym bardziej, gdy naprawy nie zostały jeszcze przeprowadzone. Odszkodowanie nie może zaś prowadzić ani do wzbogacenia poszkodowanego, ani do nadmiernego obciążenia wykonawcy. To sedno uchwały poszerzonego, siedmioosobowego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 13 maja 2026 r., III CZP 25/25.

Zarówno w doktrynie jak i w orzecznictwie prezentowane są dwie metody ustalenia rozmiarów szkody:

  1. Tradycyjna metoda ustalenia wysokości szkody, tzw. metoda dyferencyjna, polega na porównaniu wartości majątku, w praktyce – danego składnika majątkowego, po zdarzeniu powodującym szkodę i jego wartości przed tym zdarzeniem, a w przypadku odpowiedzialności kontraktowej za wadę rzeczy – jego wartości w stanie, jaki dany składnik miałby, gdyby dany składnik majątkowy nie miał wady. 
  2. Alternatywna metoda, tzw. metoda kosztorysowa, zmierza do ustalenia wysokości przewidywanych, nieponiesionych jeszcze przez poszkodowanego, kosztów naprawy rzeczy (doprowadzenia do stanu, jaki rzecz miała mieć zgodnie z umową).

Trzyosobowy skład SN uznał, że znaczenie zagadnienia uzasadnia skierowanie pytania do składu siedmiu sędziów, co w konsekwencji zrodziło pytanie prawne o treści: – „Czy odszkodowanie za szkodę, będącą skutkiem nienależytego wykonania umowy o roboty budowlane może być ustalone (w świetle art. 471 kodeksu cywilnego w zw. z art. 363 k.c. i z art. 361 § 2 k.c.) jako równowartość nieponiesionych przez wierzyciela kosztów czynności celowych dla usunięcia wad świadczenia wykonawcy, lecz niewykonanych w dacie zamknięcia rozprawy?”

Siedmioosobowy skład SN w przywołanej wyżej uchwale z dnia 13 maja 2026 r., III CZP 25/25 nie opowiedział się za metodą kosztorysową. Teza uchwały bowiem brzmi „Odszkodowanie za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania zobowiązania z umowy o roboty budowlane nie może zostać ustalone jako równowartość kosztów usunięcia wad”. Jak wyjaśniono, punktem odniesienia powinno być porównanie majątku poszkodowanego przed powstaniem szkody i po jej wystąpieniu. Zdaniem SN metoda kosztorysowa niesie ryzyko wzbogacenia poszkodowanego na podstawie nieprecyzyjnych szacunków dotyczących napraw, które być może nigdy nie zostaną wykonane. Tym bardziej, że same wady nie zawsze automatycznie obniżają wartość rzeczy. Uznano, że zasądzenie odszkodowania w oparciu o wycenę robót, których zamawiający być może w ogóle nie przeprowadzi, byłoby naruszeniem tych zasad. Zatem przy ocenie wysokości szkody należy opierać się na zdarzeniach, które już nastąpiły, a nie na przyszłych, niepewnych wydatkach, jakim jest hipotetyczna naprawa. Jeżeli jednak inwestor zdecyduje się usunąć wady, będzie musiał najpierw samodzielnie sfinansować naprawy, a dopiero później dochodzić zwrotu poniesionych kosztów.

Tym samym z treści uchwały nie sposób wywieść jak ustalać wysokość szkody, ale jedynie jak tego nie robić. Dla ustalenia tej wartości każdorazowo należałoby wycenić wartość obiektu budowlanego z wadami i porównać z wartością obiektu wykonanego bez wad, by wiedzieć, o ile zamawiający stał się uboższy. Albo ile stracił, finansując usunięcie wad. Takie podejście jest zgodne z doktrynalnym pojęciem szkody.